środa, 2 listopada 2011

happy halloween!

co za duzo to moze i nie za zdrowo, ale co tam, w koncu halloween tylko raz w roku jest, a ze 3 razy coniektorzy obchodzili to juz inna sprawa. w sobote bylysmy na swietnym party w maryland u marty i bandy, deszcz lal, snieg troche sypal i marcie plany pokrzyzowal, ale mimio wsystko bawilismy sie swietnie.


byl konkurs na odgadniecie iloscsi dyniowych cukierkow i jablek w dyniowym sloiku i tu ja najtrafniej szczelilam i wygralam rzeczony sloik wraz z zawartoscia ;)


nie zabraklo pieknych dekoracji i jedzenie w temacie. marta sie nie poddala i na szukanie skarbow na dwor dzieci wyciagnela. byly zdjecia na tle pomaranczowym, nawet mamy jedno rodzinne. zosia i adas byli pizamowymi kosciotrupami, tylko masek nie chcieli nosci, a my z niemezem piratami, gdyby ktos nie zauwazyl ;)

byl konkurs na najpiekniejsza dynie, poziom bardzo wysoki, rozmiary dyn od 44 funtow do polowy funa? ozlocone, opierzone, wymalowane, sznurowane, z gwozdziami i pinezkami, a ktora wygrala? ta najmniejsza autorstwa ani i alicji.

3 komentarze:

  1. kochana ja bym cie z cyganka normalnie pomylila ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. taa, na cyganke zawsze sie nadawalam...;)

    OdpowiedzUsuń